3 punkty i strata Angela Rodado
Tylko 2:1 Wisła pokonała Kotwicę Kołobrzeg w piątkowy wieczór. Trzeba jednak przyznać, że wymiar kary powinien być znacznie wyższy, a dodatkowo Biała Gwiazda straciła kluczowego zawodnika.
Przebieg meczu:
Od samego początku Wisła narzuciła wysokie tempo. Już w drugiej minucie mieliśmy pierwszą świetną okazję dla gospodarzy. Najpierw strzał Rodado obronił Kozioł, a później w 100% sytuacji Jaroch trafił w słupek. Sytuacji było bardzo wiele jak nie strzały Duarte z dystansu, to groźne dośrodkowania i uderzenia głową. Jednak najistotniejszą sytuację jeszcze w 1 części miał Angel Rodado. Świetne zgranie głową Zwolińskiego do Rodado, a ten w sytuacji sam na sam trafił prosto w Marka Kozioła. Pierwsza połowa skończyła się więc wynikiem 0-0. Po przerwie od razu Kotwica wyprowadziła groźny atak. Na tyle groźny, że mieliśmy z tego najpierw świetny strzał głową, który obronił Patryk Letkiewicz, a później interweniował nawet VAR. Jak się okazało, Wiktor Biedrzycki dotknął piłkę ręką, która leciała w światło bramki i mieliśmy ewidentną jedenastkę. Denys Faworow pewnym strzałem w lewy róg zmieścił piłkę w siatce. Wisła szybko była w stanie wrócić do rywalizacji. Kilka minut po stracie gola, mieliśmy rzut rożny. Kotwica najpierw się przed nim wybroniła, a następnie piłka spadla pod nogi Poletanovica, który posłał idealną piłkę na głowę Urygi, a ten bez problemu usadowił ją w siatce. Gospodarze dalej atakowali bramkę Kołobrzeżan, aż w końcu w 64 minucie został podyktowany rzut karny. Tym razem dla Białej Gwiazdy. Tomasz Wełna ewidentnie zagrał piłkę ręką w bardzo nieodpowiedzialny sposób przy próbie wybicia piłki. Angel Rodado stanął na 11 metrze i dopełnił formalności piękną podcinką w środek bramki. Kolejne wydarzenie były już mniej szczęśliwe dla Wiślaków. Po starciu z rywalem Rodado musiał opuścić boisko. Niestety odnowiła się kontuzja barku i wygląda to na nieco poważniejszy uraz. Krakowianie mieli jeszcze dwie dogodne sytuacje, najpierw po ładnej akcji Sukiennickiego i Kissa, ten drugi dośrodkował na pole karne w kierunku Zwolińskiego. Łukasz jak zwykle w ostatnim czasie zmarnował tę szansę, trafiając prosto w bramkarza. Około 80 minuty Rafał Mikulec dryblingiem sam wypracował sobie okazję, ale trafił w słupek. Ważne to nadmienienia są też powroty do kadry meczowej Igora Łasickiego, oraz Marca Carbo. Carbo zagrał nawet w tym meczu kwadrans. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 2:1.
Kto na plus, kto na minus?
Moim zdaniem MVP tego spotkania powinien zostać Marko Poletanović. Asysta do Urygi, mógł mieć też drugą, ale okradł go z niej Jaroch. Świetna gra do przodu, kontrola środka pola i oczywiście dobre stałe fragmenty gry, oraz dośrodkowania. Niewiele gorzej zagrał James Igbekeme, również świetny z przodu i praktycznie bezbłędny w tym spotkaniu. Alan Uryga bramka, całkiem udana gra w defensywie, dobrze wyglądał w powietrzu, nie miał problemów z asekuracją. Również dobre zawody. Rafał Mikulec i Angel Rodado również zasługują na słowa uznania. Ten drugi za gola i niezłą postawę w rozgrywaniu akcji, ten drugi za ciężką pracę w defensywie i trzymanie tempa akcji w ofensywie. Na minus? Zdecydowanie Zwoliński. 32 strzały i ani jednej bramki w 8 ostatnich ligowych meczach mówią wszystko. Do tego słabiutki Duarte, który nawet nieźle wszedł w mecz, ale później było tylko gorzej. Reszta już po prostu raczej przeciętnie. Można ewentualnie dobre słowo powiedzieć o zmiennikach jak Kiss, czy Sukiennicki.
Komfort w tabeli
Co prawda Wisła mogła nawet pozostać na 5 miejscu w tabeli, ale Polonia wygrała swoje starcie. Za to dla Białej Gwiazdy pozytywne może być to, że powoli Krakowanie odskakują od reszty stawki. 3 punkty nad Ruchem, 4 nad Górnikiem i Zniczem. Reszta już zdecydowanie w tyle. Faktem jest to, że na ten moment Wisła rywalizuje o miejsce 5 i będzie to całkiem dobry scenariusz. W walce o top 3-4 potrzeba więcej regularności, czego Wiśle brakuje od kilku sezonów.


Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good.