Kompromitacja
Czasem można przegrać mecz, ale w takim stylu? Absolutny wstyd co zaprezentowali zawodnicy Wisły Kraków z trzecioligowym Zawiszą. Wisła Kraków tym samym odpada z rozgrywek Pucharu Polski.
Zaczęło się nieźle
Wisła od początku narzuciła swoje tempo. Zanim goście objęli prowadzenie za sprawą Nikaja, mieli wcześniej kilka okazji. Najlepsze miał Omić, Nikaj i Colley. W 25 minucie, po ładnej akcji Ertlthalera, Duarte, piłę do siatki wpakował Nikaj. Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo. Błąd Mariusza Kutwy w polu karnym, i arbiter podyktował rzut karny dla Zawiszy. Po 32 minutach gry na tablicy wyników widniał remis 1:1. Kona pewnie wykorzystał swoją szansę z 11 metrów. Później obserwowaliśmy festiwal żenady. Słaba końcówka 1 połowy, a po przerwie Wiślacy popełniali tak proste błędy, jakich nie widzieliśmy przez całą rundę jesienną. Każda z czterech bramek padła po stałym fragmencie. Na listę strzelców wpisali się Staniak, Duarte trafiając samobója i ponownie Kona. W końcówce spotkania Wisła nawet strzeliła gola na 2:4, zostało on jednak anulowany przez VAR. Tak słabego meczu Wisła od dawna nie zagrała.
Wnioski:
- Pełne skupienie na lidze, ale mówimy to z pewną ironią. Przewaga nad rywalami w lidze przecież jest ogromna, dlatego każdy liczył, że w Pucharze będzie walka o najwyższe cele
- Można pozwolić sobie na rotacje, ale czy aż takie?
- Trzeba pochwalić Zawiszę, ale z drugiej strony byli skuteczni do bólu. Każdy stały fragment zamieniony na gola.
- Czterech bramek w tym sezonie w jednym meczu Wisła jeszcze nie straciła i zrobiła to z trzecio ligowcem…

