Złapana seria
Wisła wygrała 3 mecz z rzędu. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej serii, bowiem to pierwsza taka sytuacja od kilku miesięcy. Było bardzo nerwowo, ale jednak najważniejsze są kolejne 3 punkty.
Nerwowo, ale zwycięsko
Mecz rozpoczął się dla Białej Gwiazdy bardzo niefortunnie. Już na początku spotkania Chrobry wykorzystał błąd w ustawieniu obrońców, konkretnie przede wszystkim Wiktora Biedrzyckiego. Patryk Letkiewicz nie był w stanie przeszkodzić rywalowi, choć najpierw lekko trącił piłkę, ta spadła pod nogi rywala i do praktycznie pustej siatki trafił Szymon Bartlewicz. Bardzo kiepskie 20 minut w wykonaniu Wisły. Przebudzenie nastąpiło dopiero po trafieniu na 1-1. Ładna akcja Wiślaków, asysta Mikulca i piękny strzał Baeny, co prawda po rykoszecie, ale nie do obrony dla Lenarcika. Później Wisła podkręciła tempo, swoje dobre sytuacje miał m.in. Łukasz Zwoliński, ale tym razem na posterunku stanął bramkarz. W drugiej połowie dalej Wisła starała się napierać bramkę rywali. Sprawy w swoje ręce musiał wziąć Angel Rodado. Wrócił po małej absencji i dosłownie 3 minuty po wejściu z ławki, świetnie przyjął piłkę przed pole karnym i wykończył akcję przy słupku, mocny strzałem. Wisła jeszcze miała w tym meczu kilka okazji na zamknięcie rywalizacji. Dobrych szans nie wykorzystali Uryga, Jaroch i również Rodado. Choć ta akcja Rodado nie należała do słabego wykończenia, piłka o kilka cm minęła słupek po pięknej wymianie Mikulec-Rodado. Mogło to się zemścić na Białej Gwieździe, ponieważ świetną szansę miał Dawid Hanc. Patryk Letkiewicz udowodnił po raz kolejny, że jest bramkarzem numer 1 w Wiśle. Obronił niezwykle mocny strzał i dzięki temu Wisła wygrała 2:1.
Rośnie przewaga
Przewaga nad 7 miejscem rośnie z meczu na mecz. Nie będzie łatwo o lokaty 3-4, ale wszystko w rękach Wisły. Teraz kontynuacją meczów z dołem tabeli, czyli Odrą i Pogonią Siedlce. Pojedynki z Termalicą i Wisłą Płock jawią się więc jako kluczowe starcia w kontekście czegoś więcej niż tylko zapewnienie sobie gry w barażach, a wręcz o powalczenie o najwyższe miejsce. Powoli wracają zawodnicy po kontuzjach, dlatego kadra zrobiła się już nieco szersza. Martwiąca jest jednak postawa Łukasza Zwolińskiego. To już 12 meczów bez bramki, licznik bije, a sytuacji przecież ma wiele. Na szczęście jego koledzy z drużyny są w stanie wziąć sprawy w swoje ręce i regularnie punktować, a nawet wygrywać.
Kto na plus, kto na minus?
Świetne spotkanie Baeny. Angel nie tylko zaliczył ładną bramkę, ale niezwykle dobrze przyśpieszał grę. Bardzo dużo udanych dryblingów, robił zdecydowanie przewagę na skrzydle. Jeden z jego lepszych występów w barwach Wisły. Agnel Rodado jak już kiedyś ustaliliśmy, jest prawdziwym terminatorem. Prześmiewczo można rzec, że miał dość gry swoich kolegów z drużyny, więc musiał ratować ich swoją postawą. Niezwykły jest to piłkarz, strach pomyśleć co by Wisła zrobiła bez niego. Patryk Letkiewicz wyratował mecz swoją świetną interwencją, pewny w bramce. Przy bramce raczej nie należy go winić. Udowodnił dlaczego jest numerem 1. Na minus postawa środkowych obrońców, a szczególnie Wiktora Biedrzyckiego. Często było nerwowo z tyłu i Patryk Letkiewicz musiał ratować zespół wyjściami z bramki, czy wspomnianą wcześniej interwencją. Biedrzycki odpowiedzialny jest za stratę bramki na 0:1. Tym razem nie spisał się najlepiej James Igbekeme. Przegrał główkę z której poszła akcja bramkowa. Nie należy do wysokich piłkarzy, więc należało się spodziewać, że w pojedynku powietrznym jest spisany na straty. Do tego nie pokrył Dawida Hanca w okazji bramkowej dla Chrobrego. Miał spore problemy z dokładnością podań. Nie był sobą w tym meczu. Ogólnie środek pola nie zachwycił, Marko Poletanovica również chwalić nie będziemy. Podobnie jak Łukasza Zwolińskiego, Oliviera Sukiennickiego i Jesusa Alfaro.

