Quo Vadis Wisło?  

Długo Wisła prowadziła w niedzielne popołudnie w Pruszkowie. Jedna kuriozalna decyzja nowego nabytku Wisły, której w żadnym stopniu nie da się wytłumaczyć, i radość z dobrego wyniku szybko przeminęła…  

Przebieg meczu:  

Wisła od razu przejęła inicjatywę w spotkaniu. Stworzyła nawet kilka sytuacji, a zepchnięty do defensywy Znicz miał coraz większe problemy. W końcu w 18 minucie po zablokowanym strzale Mikulca, Angel Rodado zapakował futbolówkę za kołnierz Misztalowi. Dobra gra Białej Gwiazdy trwała jeszcze kilkanaście minut. Pojawiały się i sytuacje dla Znicza. Bardzo blisko przechytrzenia Cziczkana był Wiktor Nowak, a chwilę później sam Cziczkan przez swoją niepewną interwencję mógł narobić Wiśle niemałych problemów. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że Wisła w pierwszej części wyglądała dobrze, brakło trochę zimnej krwi i strzelenia bramki na 2-0. Druga połowa rozpoczęła się od dwóch groźnych ataków Znicza. Gospodarze czuli się z minuty na minuty coraz pewniej. Nie oznacza to jednak tego, że Wisła kompletnie do czerwonej kartki nic nie zrobiła. Najlepiej odnajdywał się Patryk Gogół, który oddał 2 strzały z dystansu, oraz jeden w polu karnym w boczną siatkę. Po upływie godziny gry nastąpiły zmiany w ekipie Grzegorza Szoki. Jeden z zawodników, który zameldował się na murawie w drugiej połowie, konkretnie Stanclik miał stuprocentową sytuację. Fatalny błąd Alana Urygi naprawił Cziczkan broniąc sytuację sam na sam. Trzy minuty później to, co zrobił Tamas Kiss, nie wymyśliliby nawet najlepsi reżyserzy na świecie. Mając na koncie żółtą kartkę, po dośrodkowaniu Baeny postanowił odbić celowo piłkę ręką. Od tego momentu grał Wisły wyglądała już tylko gorzej. Chwilę później mieliśmy już 1-1, po dośrodkowaniu Majewskiego piłkę do siatki skierował Wiech. W 84 minucie Znicz wyszedł na prowadzenie, ale po analizie VAR gol Majewskiego został anulowany. Jeden z graczy Znicza był na spalonym i absorbował Antona Cziczkana. Wisienka na torcie przypadła na 93 minutą. Alan Uryga po dośrodkowaniu w pole karne trafił łokciem w głowę Łukasza Wiecha i sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy, którego po chwili na gola zamienił Stanclik.  

Zachowanie Tamasa Kissa:  

Nie da się w absolutnie żaden sposób wytłumaczyć zachowania Węgra. Bardziej kuriozalnej drugiej żółtej kartki nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Futbol widział wiele nieodpowiedzialnych zagrań, ale to z wczorajszego meczu spokojnie można zaliczyć do czołówki. Prowadzisz 1-0, gra i tak już pod koniec meczu nie do końca „się klei” i zagrywasz piłkę ręką, bo nie byłeś w stanie doskoczyć do dobrego dośrodkowania. Tutaj poważnie trzeba zastanowić się nad karą dla Węgra, i nikogo raczej nie powinno zdziwić, gdy niedługo Wisła w tym temacie opublikuje jakieś oświadczenie. Można tylko i wyłącznie współczuć Kazimierzowi Moskalowi, który zresztą powstrzymywał się jak tylko mógł, by na konferencji nie użyć mocniejszych słów.  

Piąty mecz z rzędu z czerwoną kartką w lidze

To chyba jest jakiś rekord. Jak dołożymy do tego zachowanie Kissa, wygląda to momentami, jakby piłkarze Wisły robili to specjalnie. Oczywiście te wcześniejsze kartki da się w jakikolwiek sposób, bo głównie były to faule taktyczne, ale Kissa jak już wcześniej ustaliliśmy, nie. Katastrofalna statystyka, w której Wisła się nie zatrzymuje, wolelibyśmy, żeby w innych aspektach, przede wszystkim piłkarskich było podobnie… Może faktycznie tak jak Kazimierz Moskal mówił na konferencji, Wisła powinna trenować codziennie wariant gry w 10, skoro już tak bardzo piłkarze wzięli sobie do serca hasło „Wszyscy na czerwono”.  

Najlepsi i najgorsi:  

Zacznijmy od tych najlepszych, bo wielu takich nie było. Na MVP tego meczu wybieram Patryka Gogóła. Cały czas pod grą, dobre wrzutki w pole karne, udział przy bramce na 1:0. Nawet w tej drugiej połowie był jednym z nielicznych, który się wyróżniał. Na plus również Anton Cziczkan, za gole nie można go winić, a wybronił 2 bardzo groźne sytuacje, zrobił w tym meczu, co musiał. Jeszcze jeden zawodnik, czyli Giannis Kiakos. Poniżej pewnego poziomu w przeciwieństwie do innych w tym meczu nie schodził. W pierwszej części zaliczył mnóstwo dobrych interwencji, lepiej wyglądała lewa strona Znicza niż ta gdzie na posterunku był Grek. Obok Patryka i Cziczkana najmniej winny jest blamażu w Pruszkowie. Na minus? Prawie wszyscy pozostali, z małymi wyjątkami, ale kto był najgorszy? O Kissie była nawet osobna zakładka, przechodząc dalej, środek obrony, a konkretnie Alan Uryga. Już w pierwszej części popełnił błąd w sytuacji z Wiktorem Nowakiem, jeszcze chwilę przed czerwoną kartkę nie dogonił Stanclika w sytuacji sam na sam, a kropką nad i, była sytuacja z rzutem karnym, gdzie trafił łokciem swojego rywala. Słabo prezentowali się skrzydłowi, zmiennicy w żadnym stopniu nie odmienili obrazu meczu. No delikatnie rzecz ujmując nie był to mecz Wisły Kraków… 

Podobne artykuły o tematyce: PODSUMOWANIA MECZÓW

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *