Remis o smaku przegranej. Resovia Rzeszów – Wisła Kraków 1:1.
W meczu 29. kolejki Fortuna I ligi Wisła Kraków po bardzo słabym spotkaniu zaledwie zremisowała z Resovią 1:1 mimo, że strzeliła pierwsza bramkę już w 91. minucie meczu.
Przebieg spotkania
Po serii słabych spotkań Wisła Kraków chciała wrócić do zwycięskiej serii, aby nadal liczyć się w walce o baraże do Ekstraklasy. Powiedzieć, że spotkanie stało na bardzo słabym poziomie, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Najgroźniejsze akcje pierwszej połowy to niecelny strzał Bondarenki głową i również strzał Ibe-Tortiego ponad bramką.
Druga połowa to dalsza część popisu bezradności oraz brak pomysłu na grę. Jednym z najlepszym dowodów na bezsilność Wisły jest akcja Colleya z 51. minuty gdzie z najbliższej odległości strzelał na bramkę rywala w bardzo dziwaczny sposób co skończyło się trafieniem prosto w bramkarza. W 72. minucie Bartosz Jaroch oddał strzał głową, lecz piłka lecąca w okienko została wybita przez Pindrocha. W 87. minucie Angel Rodado miał kapitalną okazję do otwarcia wyniku, lecz trafił prosto w bramkarza rywali. Wydaje się, że od tego momentu rozpoczęły się emocje, gdyż końcówka spotkania przyniosła najciekawsze akcje. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Patryk Gogół kapitalnie dośrodkował piłkę w pole karne a tam znalazł się Angel Rodado i z najbliższej odległości pokonał bramkarza rywali, czym zapisał się w historii jako najskuteczniejszy obcokrajowiec w barwach Wisły Kraków z 29 golami na koncie. Szczęście Wisły trwało bardzo krótko, gdyż zaledwie minutę później Resovia doprowadziła do wyrównania. Skrzydłem pomknął Ibe-Torti gubiąc Gogoła, zagrał do Górskiego, który obrócił się z piłką oszukując Colleya i wpakował piłkę do siatki dając cenny punkt swojej drużynie.
Najlepszy/Najgorszy zawodnik
Na wyróżnienie zasługuje Angel Rodado za zdobycie bramki. Na minus cała drużyna za fatalną postawę, brak wizji gry i rozegrania piłki, które stwarzałoby zagrożenie pod bramką rywali, oraz kiepska gra defensywna.
Przemyślenia
Im dalej w sezon tym gorzej, im dłużej trwa kadencja trenera Alberta Rude tym styl gry a raczej jego brak odbiera jakiekolwiek nadzieje na happy end na zakończenie sezonu. Oby Wisła Kraków zagrała Finał Pucharu Polski i skupiła się już na finiszu ligowym, gdyż wydaje się, że od momentu, gdy Biała Gwiazda awansowała do wielkiego finału PP to wszyscy skupiają się tylko na tym. Oczywiście jest to potężna szansa na pierwsze trofeum od lat, lecz znacznie ważniejsza jest liga, która wydaje się być kompletnie odpuszczona w głowach zawodników, bądź brakuje elementu koncentracji. Jednym z rażących braków tej drużyny jest zauważalny brak liderów. Przez lata Biała Gwiazda miała w swoich szeregach piłkarzy pokroju Głowackiego, Sobolewskiego, Wasilewskiego czy Błaszczykowskiego. Piłkarzy na których patrzono z szacunkiem, z którymi się liczono i takimi którzy potrafili zarządzać drużyną na boisku i po za nim. Dziś wydaje się, że brakuje w szatni prawdziwego lidera. Zawodnika doświadczonego, który w kryzysowej sytuacji uspokoi nastroje bądź dokona wstrząsu. Brak liderów – brak charakteru w kluczowych momentach sezonu. Niestety nie jest przypadkiem to, że kolejni trenerzy nie mogą nic zbudować przy Reymonta.



Thank you for your sharing. I am worried that I lack creative ideas. It is your article that makes me full of hope. Thank you. But, I have a question, can you help me? https://www.binance.com/join?ref=IXBIAFVY