Smutek w Krakowie. Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 3:4.
W meczu 32. kolejki Fortuna I ligi Wisła Kraków przegrała na własnym stadionie 3:4 z Lechią Gdańsk, która zapewniła sobie awans do Ekstraklasy. Biała Gwiazda spadła na 7. miejsce nie dające prawa startu w barażach.
Przebieg Spotkania
Sezon zbliża się ku końcowi, więc emocje sięgają zenitu. Z każdym meczem presja na ekipie Alberta Rude rośnie coraz bardziej, gdyż oczywistym celem jest awans do elity. Niestety drużyna sprawia wrażenie, iż nie potrafią radzić sobie z ciśnieniem, które plącze nogi w najważniejszych meczach.
Spotkanie z liderem I ligi rozpoczęło się na korzyść Wisły. W 8. minucie Goku stanął przed kapitalną sytuacją na strzelenie bramki, lecz trafił w przeciwnika i piłka wypadała za linie końcową boiska. W 12. minucie odpowiedź Khlana i strzał, który bez problemów wybronił Cziczkan. W 19. minucie rozpoczęły się wysokie emocje w tym spotkaniu. Angel Rodado uderzył piłkę bezpośrednio z rzutu wolnego i zdobył piękną bramkę wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. 32. minuta przyniosła remis. Khlan miał mnóstwo miejsca po błędzie Goku w grze defensywnej i zawodnik Lechii uderzył piłkę w samo okienko bramki strzeżonej przez białoruskiego bramkarza Wisły. 43. minuta to ponowne prowadzenie Wisły. Wrzutka Dudy z rzutu rożnego, wyskok Jarocha i piłka w siatce. Mamy 2:1. Gdy trybuny przy R22 cieszyły się z prowadzenia po pierwszej połowie, do akcji wkroczył Joseph Colley. Nieprzemyślany faul w polu karnym, gdzie asekurował go Jaroch wyjaśniający sytuację i decyzja mogła być jedna – rzut karny. Tomasz Neugebauer podszedł do jedenastki i pewnym strzałem dał remis do przerwy swojej drużynie.
Druga połowa to festiwal błędów Wisły i deklasacji Lechii. W 56. minucie David Junca faulował w polu karnym. Nie dość, że sprokurował rzut karny to złapał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną czym osłabił zespół. Do karnego ponownie podszedł Neugebauer i zdobył drugą bramkę w tym meczu. 3:2 dla gości. 71. minuta to bramka Khlana na 4:2, lecz wydaje się, iż w tej sytuacji sędziowie powinni odgwizdać pozycję spaloną strzelca bramki. W 80. minucie Mena wychodził na czystą pozycję i interwencja Colleya po ostrym faulu przerwała ten atak. Sędzia dał stoperowi czerwoną kartkę i Wiślacy kończyli ten mecz w podwójnym osłabieniu. W 88. minucie Rodado wykonując rzut wolny trafił w rękę zawodnika ustawionego w murze i sędzia podyktował kolejną w tym spotkaniu jedenastkę. Do piłki podszedł Rodado i pewnym strzałem pokonał Sarnavskiego ustalając wynik spotkania 4:3 dla Lechii Gdańsk, która zapewniła sobie awans do Ekstraklasy zaledwie po roku występów w I lidze.
Najlepszy/Najgorszy Zawodnik
Najlepszy bez wątpienia Angel Rodado. Dwie bramki zdobyte przez snajpera dawały nadzieję na zryw w końcówce i wyszarpanie remisu. Na minus oczywiście Junca i Colley. Hiszpan mając żółtą kartkę grał agresywnie i nie kalkulował co w konsekwencji skończyło się osłabieniem drużyny. Stoper urodzony w Szwecji po raz kolejny pokazał, że w meczach o podwyższonym ciśnieniu jest zbyt przemotywowany lub zjada go presja. Spowodowany karny w sytuacji, gdzie Jaroch pomagał zażegnać niebezpieczeństwo i było praktycznie po akcji rywala. Potem faul na czerwoną kartkę, w której wbił gwóźdź do trumny swojej drużynie.
Podsumowanie
Po sromotnej porażce ze świeżo upieczonym beniaminkiem Ekstraklasy, Biała Gwiazda spadła na 7. miejsce w ligowej tabeli wypadając poza strefę barażową. Na rozkładzie jazdy pozostał GKS Katowice będący ostatnio w świetnej formie, oraz Bruk-Bet Termalica na zakończenie sezonu zasadniczego, a wiadomo, że Wisła regularnie traci punkty z drużynami z dolnych rejonów tabeli. Wydaje się, że można wrzucić kamyczek do ogródka trenerowi Rude. Sytuacja z Davidem Juncą była klarowna dla wszystkich. Agresywna gra, mając na koncie żółtą kartkę pachniała wszystkim osłabieniem drużyny. Trener nie dokonał zmiany i nastąpiła kumulacja złych wydarzeń w jednej akcji. Mecz z Lechią pokazuje po raz kolejny słabość psychiczną drużyny na presję związaną z najważniejszymi meczami. W końcówce sezonu przegrana z Zagłębiem Sosnowiec w kluczowym momencie. Teraz na finiszu rozgrywek straty punktów, nerwowa gra i proste błędy. Teraz podopieczni Alberta Rude mając nóż na gardle będą grali pod gigantyczną presją całego otoczenia co nie napawa optymizmem przed najbliższymi spotkaniami. Wiara umiera ostatnia i trzeba wspierać drużynę, przed kluczowymi meczami dla przyszłości klubu.


