Lider, którego nie chciano!
Jeszcze nie tak dawno, gdyby ktoś powiedział, że Joseph Colley będzie filarem defensywy, kompletnie by go wyśmiano. Wypychany z klubu i to niejednokrotnie, aktualnie prezentuje rewelacyjną formę i jest jednym z najlepszych piłkarzy Białej Gwiazdy ostatnich miesięcy.
Nikt go nie chciał
Joseph Colley do Wisły Kraków dołączył w zimowym okienku transferowym w sezonie 2021/2022. Jeszcze w ekstraklasie potrafił zachować solidną formę i grać na przynajmniej przyzwoitym poziomie, pomimo tego, że Wisła spadła do 1 ligi. Po spadku wszystko się odmieniło. Nie grał już regularnie w pierwszym składzie, niektóre mecze opuszczone przez Szweda były spowodowane kontuzją, ale, nawet gdy był na placu gry, jego występy nie napawały optymizmem. Czar goryczy przelała końcówka sezonu, a konkretnie mecz z ŁKS’em Łódź. Doskonale wszyscy pamiętamy jakie tragiczne błędy popełniał Joseph tego dnia, występ nie do wybronienia. Po tym spotkaniu już nikt nie miał wątpliwości, że Colley nie nadaje się do Wisły Kraków. Wiele razy pojawiał się temat transferu Colleya, ostatecznie Joseph pozostał w Krakowskim klubie do dziś.
Największe grzechy Colleya
Zdecydowanie forma Josepha nikogo nie przekonywała. Zdarzały mu się pojedyncze dobre występy, ale to było za mało. Często potrafił rozgrywać niezłe spotkanie, a później popełniać jeden niewybaczalny błąd, przez który Wisła traciła punkty. Dużo błędów indywidualnych, bardzo niepewny w rozegraniu, grze głową, czy nie potrafił poradzić sobie z szybkimi, technicznymi napastnikami i ofensywnymi graczami drużyn przeciwnych. Jego dużym atutem były i są warunki fizyczne, które wykorzystywał jak najlepiej tylko mógł. Nie bez powodu nie był pierwszym wyborem trenerów Białej Gwiazdy, których przewinęło się w ostatnich sezonach dosyć sporo. Rozgrywał tragiczne spotkania tak jak z ŁKS’em, by później być jednym z lepszych zawodników na placu gry.
Wielka przemiana
Obecnie Joseph to zupełnie inny piłkarz. Śmiało, można powiedzieć, że niespodziewanie stał się liderem defensywy Białej Gwiazdy. Wszystkie wady, które można było wytknąć Szwedowi kilka miesięcy temu, przekuł w swoje atuty. Największym aktualnie jest rozegranie piłki. Aktywnie w nim uczestniczy, momentami jest w stanie wejść w drybling i jak na razie każda taka próba jest udana, na tyle udana, że była oklaskiwana przez cały stadion. Kiedy zespół ma gorszy dzień i nie jest w stanie wykreować akcji, sam Joseph pełni rolę rozgrywającego. Ma niezwykle duży procent podań do przodu, wręcz rewelacyjny jak na środkowego obrońcę. Do tego wygrywa sporo pojedynków główkowych, w dalszym ciągu jest w stanie wykorzystywać swoje doskonałe warunki fizyczne. Napastnicy odbijają się raz po raz od rosłego defensora. Nawet Karol Czubak nie poradził sobie ze środkowym obrońcą Wisły.
Chwilo, trwaj
Warto również zaznaczyć, że nie jest to chwilowa zwyżka formy. Taką dobrą postawę Colley prezentuje już od kilkunastu spotkań. Coś absolutnie nie do pomyślenia, jeszcze patrząc nawet na początek obecnego sezonu, stało się faktem. W lepszy sposób jak zrobił to Colley nie dało się odpowiedzieć, tym którzy już go skreślili, a było takich wielu. Nikomu już w obecnej chwili nie nasuwa się nawet myśl, by pozbyć się Josepha z klubu.

