Wywiad z Alanem Urygą po meczu z Piastem Gliwice
Tobiasz Pacholski: Przegrywacie 3:4, nie był to łatwy mecz dla was.
Alan Uryga: Nie był to łatwy mecz, zwłaszcza pierwsza połowa. Oddaliśmy pole rywalowi w pierwszej połowie i tutaj nie ma żadnego usprawiedliwienia. Tak, czy siak jest spory niedosyt. Wychodzimy z 0:2, odrabiamy straty i w drugiej połowie mam wrażenie dominujemy przeciwnika. Wielka szkoda, duży niedosyt.
Tobiasz Pacholski: Te pierwsze 20 minut do momentu 0:2, trochę wyglądało jakbyście byli przestraszeni. Czy to kwestia mentalna, a może Piast was czymś zaskoczył?
Alan Uryga: Nie jestem w stanie teraz powiedzieć z czego to wynikało. To jest oczywiste, że takiego planu nie mieliśmy na początek spotkania. Jeśli miałbym już coś wskazać, to chyba jakość piłkarska Piasta, który przejął piłkę, dominował, nie panikował. To nas zepchnęło troszkę do niższej obrony. Nie możemy wchodzić tak w spotkania w ekstraklasie.
Tobiasz Pacholski: W ofensywie 3 gole, są powodu do optymizmu. Czy zgodzi się Pan, że mimo wszystko ten mecz był do wygrania?
Alan Uryga: Absolutnie, dlatego powiedziałem na początku, że jest spory niedosyt, bo staraliśmy się odrobić te straty. Po rzucie karnym też udało nam się wyrównać. W drugiej połowie byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną, tych sytuacji było sporo. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy zdobyć czwartą bramkę. Wierzyłem w to mocno, bo po tych kolejnych sytuacjach byliśmy napędzeni. Muszę po raz kolejny podkreślić, że bardzo szkoda, że tak się nie stało.
Tobiasz Pacholski: Przeskok między ekstraklasą a 1-ligą jest duży. Ten dzisiejszy mecz to wypadek przy pracy, czy jednak lekkie obawy można czuć?
Alan Uryga: Z każdej porażki trzeba wyciągnąć wnioski i wskazać elementy do poprawy. Mam nadzieję, że będzie ich jak najmniej. Absolutnie nie ma teraz mowy, że odwracamy wszystko do góry nogami. Jeszcze tydzień temu cała Polska widziała nas w pucharach, więc nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Gdyby cały mecz wyglądał jak te pierwsze 30 minut to można by delikatnie się martwić, ale potem pokazaliśmy, że potrafimy grać tak jak w 1 meczu.

