Festiwal goli
7 bramek obejrzeliśmy w sobotnie południe w Gliwicach. Niestety o jedną więcej zdobyła drużyna gospodarzy. Biała Gwiazda do Krakowa wraca bez punktów
Wesoło w obronie
Pierwsze 30 minut w wykonaniu Wisły było wręcz kuriozalne. Piast zasłużenie wyprowadził 2 szybkie ciosy. Pierwszy za sprawą błędu Krzyżanowskiego winnego na spółkę z linią obrony. Potem pechowo Giger nabawił się urazu mięśniowego, co wykorzystał Vallejo uderzając z dystansu na bramkę Łubika. 32 minuta 2:0 dla Piasta. Wisła przed drugim straconym golem miała moment, gdzie znalazła się pod bramką drużyna Myśliwca. Zawiodła skuteczność. 6 minut trwało prowadzenie Piasta dwoma bramkami. 38 minuta i mamy odpowiedź Wisły. Świetnie odnalazł się Bozić, który zmarnował sytuację sam na sam, ale później ponownie dopadł do piłki, zagrał do Sancheza i ten przymierzył na 1:2. Pod koniec pierwszej części Wisła w końcu zaczęła wyglądać lepiej. Miała nawet okazje remisować, ale rzut karny zmarnował Marko Bozić. Patrząc na pierwsze 45 minut, remis do przerwy byłby nie lada sukcesem. Po przerwie i zmianach Rodado, Ertlthalera, którzy zameldowali się w miejsce Igbekeme i Kuziemki Biała Gwiazda ruszyła do przodu. Jej napór został wynagrodzony w 55 minucie. Świetne uderzenie z dystansu Bozica i mieliśmy 2:2. Kiedy wydawało się, że powoli drużyna Mariusza Jopa się ustabilizowała, przyszedł kolejny błąd. Maisonneuve dotknął piłkę ręką, dzięki czemu Piast zamienił rzut karny na gola na 3:2. Absolutnie to nie był koniec emocji. Zamieszanie w polu karnym po strzałach Rodado, niedokładnym wybiciu Piasta, Hiszpan jeszcze raz zawiesił piłkę w powietrzu, Jordi Sanchez dokłada głowę i tym samym skierował piłkę do siatki na 3:3. W końcówce były jeszcze okazje, by po raz pierwszy Krakowianie mogli wyjść na prowadzenie. Za to trzeci raz zrobił to Piast Gliwice. Kryminał w defensywie, Sanca miał hektary wolnego miejsca i kolejna fantastyczna bramka z pola karnego stała się faktem. 4:3, w meczu, w którym działo się praktycznie wszystko.
Kto zawiódł, kto zachwycił?
Więcej zdecydowanie zawiodło. Katastrofalny mecz Maisonneuve. Ma udział przy 1 golu oraz trzecim, kiedy dotykał piłkę ręką w polu karnym. Od Kuby Krzyżanowskiego tak naprawdę się zaczęło. Dramatyczny mecz w obronie, wcale niewiele lepiej wyglądał Uryga. Środek pola kompletnie zagubiony. Hektary wolnej przestrzeni, piłkarze porozrzucani po boisku. Nie może to tak wyglądać w kolejnych meczach. Słabą zmianę również zaprezentował Youan. Są też pozytywy. Jordi Sanchez doskonale wykonał swoją pracę, strzelając 2 bramki. Obok niego najlepsi byli Bozić i Ertlthaler. Pierwszy zdobył gola i zaliczył asystę, tylko ten karny…. Julius widać, że czuje się coraz pewniej na murawie. Pozytywny impuls, a przede wszystkim asystę dał także Angel Rodado.
Wnioski:
- O mankamentach w obronie wiedzieliśmy wcześniej. Nie popadaliśmy w hurra optymizm po meczu z Gieksą, nie będziemy przesadzać z krytyką po Piaście.
- Ofensywa daje radę. Można było się zastanawiać, czy dobra gra ofensywna z 1-ligi przełoży się na ekstraklasę. Po dwóch meczach mamy odpowiedź.
- Kolejne złe wejście w mecz. Z Gieksą ratował nas Łubik, tym razem tak kolorowo nie było. Wisła jakby przestraszona, nie mogła ponownie złapać odpowiedniego rytmu. Dopiero 2 bramki stracone przebudziły Białą Gwiazdę.
- Duet Maisonneuve – Uryga nie zdał egzaminu. Obaj są wolni, teoretycznie Francuz lepiej rozgrywa. Niestety na razie teoretycznie, bo nie potrafi tego pokazać. Rośli piłkarze, o dobrych parametrach, dobrze radzący sobie w powietrzu. Nie mamy jednak wątpliwości, że nie powinni grać w duecie. Czy nastąpi zmiana na Wisłę Płock? Powątpiewamy.
- ,,Dzik” potrzebny na już. Luki w środku pola, przestrzenie w meczu z Piastem to była absolutna katastrofa. Nie można tak bronić w ekstraklasie. Defensywny pomocnik to koniecznie wzmocnienie na najbliższy czas
- Sanchez może i nie dojeżdża technicznie, ma sporo braków. To jednak gość, który w tym sezonie trafił do siatki 3 razy. Robi to, co powinien robić napastnik. Pozytywne zaskoczenie.
- Kontuzja Gigera gigantycznym osłabieniem zespołu. Uraz mięśniowy, którego nabawił się tuż przed straconą bramką na 2:0. Powrót raczej nie prędki. Zostajemy z Leliveldem, Krzyżanowskim. W związku z tym na ławkę wróci Mikulec, a kolejną ewentualną opcją jest Grujcić na boku. Trochę się to wszystko posypało…

