Stracone 2 punkty  

Wisła prowadziła 2-0 do 53 minuty spotkania, by ostatecznie zremisować 2-2 z Arką Gdynia. Ponownie sporą rolę odegrała czerwona kartka dla Wiktora Biedrzyckiego, ale nie sposób zapomnieć o licznych kontrowersjach sędziowskich.  

Przebieg meczu  

Wisła zaczęła dosyć nerwowo, nie potrafiła poradzić sobie z wysokim pressingiem Arki. Mimo tej przewagi gości, to Wisła wyprowadziła pierwszy cios. 13 minuta meczu i kapitalne uderzenie z dystansu Angela Rodado, po podaniu Bartosza Jarocha. Paweł Lenarcik absolutnie był bez szans. Od tej bramki Wisła zaczęła totalnie dominować na boisku. Chwilę później świetną sytuację zmarnował Olivier Sukiennicki. Arka też potrafiła zagrozić Wiśle. Mieli nawet 2 fenomenalne sytuacje ze stałych fragmentów gry. Najpierw Gaprindaszwili nie trafił głową z 4 metrów, później Vitalucci w idealnej sytuacji trafił prosto w Cziczkana. Pod koniec pierwszej połowy była jeszcze jedna znakomita dla Wisły. Angel Rodado minął Dawida Gojnego, podbił nad nim piłkę a później trafił w poprzeczkę z woleja. Druga połowa lepiej dla Wisły nie mogła się rozpocząć. Angel Rodado podciągnął piłkę kilkadziesiąt metrów od bramki i ponownie popisał się znakomitym wykończeniem. Na odpowiedź Arki nie było trzeba długo czekać. Najpierw w poprzeczkę uderzył Rzuchowski, a później błąd Wisły w rozegraniu rzutu rożnego i mieliśmy już tylko 2:1. Piekielnie szybki Oliveira wykorzystał swoją szybkość i wyprzedził Mikulca, a następnie wykończył sytuację sam na sam z bramkarzem Wisły. Wisła zaczęła grać coraz gorzej, pojawiło się sporo chaosu. Arka powoli zaczynała to wykorzystywać. Seria błędów Wiślaków, a największy został popełniony przez Wiktora Biedrzyckiego. W 70 minucie spotkania wyprzedził go Szymon Sobczak i obrońca Białej Gwiazdy nie był w stanie go powstrzymać, dlatego sfaulował rywala. Druga żółta kartka i w konsekwencji czerwona, co znacznie utrudniło Wiśle przebieg meczu. Dosłownie chwilę później mieliśmy ogromną kontrowersję. Piotr Starzyński wychodził idealnie na pozycję i został sfaulowany przez Martina Dobrotkę. Sędzia zastosował przywilej korzyści, ale wszyscy byli przekonani, że za moment piłkarz Arki obejrzy czerwoną kartkę. Angel Rodado oddał strzał od niechcenia, a ten trafił w poprzeczkę. Sędzia został przywołany do VAR, ale nie pokazał w tej sytuacji czerwonej, a żółtą kartkę. W końcówce Wisła była bezradna i w 84 minucie Arka była w stanie wyrównać, ponownie za sprawą Oliveiry. Skrzydłowy popisał się precyzyjnym, strzałem przy słupku.  

Liczne kontrowersje  

Sędzia tłumaczy brak czerwonej kartki tym, że zastosował przywilej korzyści. Czy jednak sytuacja była na tyle korzystna, by to zrobić? Zdecydowanie nie, ogromny błąd sędziego. Nawet w kuluarach można było się dowiedzieć od sędziów VAR, że sygnalizowali głównemu sędziemu, że to jest stuprocentowa czerwona kartka. Sebastian Jarzębak podjął jednak inną decyzję. Oprócz tego masa błędów, gwizdane faule, które widział tylko sędzia i to dla obu stron. Nie panował arbiter nad tym co działo się na murawie. Warto dodać, że jest to sędzia znany ze skandalu z meczu pomiędzy Wisłą, a Legią, kiedy stał idealnie przy sytuacji, a piłka opuściła wyraźnie boisko. Swojej renomy tym meczem nie poprawił.  

Kto na plus, kto na minus?  

Piłkarzem meczu nie może być kto inny jak Rodado. Dwa fenomenalne gole i do tego jak zwykle świetna gra Hiszpana. Gdzie byłaby Wisła gdyby nie Angel? Strach pomyśleć. 10 meczów w sezonie i 10 goli, kosmiczne statystyki. Mecz na remis, fragmentami Wisła wyglądała w tym meczu bardzo dobrze, ale czy oprócz Rodado można kogoś wyróżnić? Ewentualnie dobre słowo można powiedzieć o Cziczkanie i jego kilku dobrych interwencjach, oraz zmiana Duarte. Widać, że ten zawodnik z meczu na mecz coraz bardziej się rozkręca. Kto zawiódł? Przede wszystkim Wiktor Biedzycki. Czerwona kartka w 70 minucie, kiedy Wisła jeszcze nie wyglądała wcale tak źle. Kolejny błąd w ustawieniu i konsekwencją tego opuszczenie boiska zbyt wcześnie. Doskonale wiemy, że to nie jest szybki piłkarz, ale 2 czerwone kartki w 6 meczach, a łącznie 4 to nie jest statystyka, za którą wypada pochwalić obrońcę Białej Gwiazdy. Od początku spotkania był mocno elektryczny i popełniał błędy, chociażby w sytuacji z Vitaluccim. Oprócz asysty zdecydowanie dobrego meczu nie zaliczył Bartosz Jaroch. Oliveira momentami robił, co chciał z prawym defensorem. Rzadko kiedy Jaroch był w stanie go powstrzymać, z przodu nie licząc asysty też bez większych konkretów. Cała defensywa w drugiej połowie wyglądała słabo, to nie tak, że tylko Jaroch i Biedrzycki są winni tej porażki. Środek pola pod koniec meczu został oddany rywalom za łatwo, i już nie było widać tej dobrej współpracy Kutwy i Carbo z pierwszej części gry, czy meczu ze Spartakiem Trnava. 

Podobne artykuły o tematyce: PODSUMOWANIA MECZÓW

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *